poniedziałek, 6 maja 2019

Dobrze, że nie spadła mi na głowę...


Wygląda na to że Wszechświat nadal próbuje do mnie przemawiać, mniej lub bardziej subtelnie.
Chciałaś pisać to pisz! Na co czekasz...? Wenę już przegapiłaś... nie wiadomo kiedy następna przyjdzie...
Dzień 26.03.2019 wydawał się magiczny. W szalonym pędzie gnałam na ważne dla mnie spotkanie w sprawie nowej pracy, na której zależało mi tak bardzo, jak na niczym innym od dawna. Zapas czasowy wydawał się wystarczający. Miejsce parkowania w centrum Warszawy zaplanowane "mniej więcej". Ilekroć byłam w tej okolicy w podobnym przedziale czasowym, zawsze coś się znalazło.... Nie tym razem jednak! Po trzecim kręgu zwątpiłam, że szczęście mi dziś dopisze... Spóźniona ok 20 minut, postanowiłam jednak wejść do biura i zapytać, czy w następnej grupie za ok 2 godzin, mogłabym wejść na spotkanie rekrutacyjne. Okazało się, że mogę wejść jeszcze teraz, na już trwające ... weszłam więc... wejście było z lekka świrowate... przedstawiłam się jako Ironia Losu ... co jak można by się domyślić wzbudziło śmiech niektórych osób... politowanie innych ;)
Fakt, że czułam, że Ironia Losu mnie dopadła... byłam taka pewna, że dobrze mi pójdzie,a tymczasem, już na starcie klapa... no cóż! czasem Los gra nam na nosie... tak i tym razem najwyraźniej miał niezłą radochę obserwując moje poczynania :)
Spotkanie indywidualne wydawało mi się, że poszło świetnie... i tu znowu się pomyliłam... wystraszyłam rekrutujących swoją żywiołowością najwyraźniej...
Nie zmienia to faktu, że ciąg dalszy wyprawy do centrum był ciekawy. Po spotkaniu, wracając po auto, zaparkowane ok 2 km od miejsca spotkania, wykonałam niezły podwójny slalom, rozważając czy mam, czy nie mam czasu na Muzeum Etnograficzne, o którym myślałam już od baaardzo dawna, że powinnam tu częściej bywać. Po kilkakrotnym przejściu przez ulicę weszłam prosto na... "W" trudno było nie zauważyć...






...akurat szukałam "W"... szukałam, nie szukając... było mi potrzebne i czekałam, aż natknę się na nie... i własnie w tej sytuacji się natknęłam... było to naprawdę wyjątkowo symboliczne, bo dokładnie w tym miejscu po kolejnym przejściu przez tą samą uliczkę, zmieniając decyzje, czy mam iść do muzeum dziś, czy nie... jakaś magiczna siła w ostatniej chwili jak magnes naprowadziła mnie akurat w TO miejsce... brzmi to, może nie szczególnie, ale takie magiczne prądy kierują nami niekiedy, fajnie jest je zauważać, poczuć, przemyśleć i być może wyciągnąć z tego należyte wnioski.
To "W" namalowane ostrą fluorescencyjną, jak sądzę, farbą na krawężniku, wyrwało mnie z swego rodzaju zafiksowania, poczuciem ważności odbytego spotkania, aby zatrzymać we mnie potok pędzących myśli... i zauważyć, być może coś znacznie bardziej WAŻNEGO... 
...no i zauważyłam...

Po wyjściu z Muzeum Etnograficznego, udałam się pod Zachętę, gdyż była na szlaku prowadzącym do XI Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Warszawie... obok którego zaparkowane miałam auto... czyżby kolejny symbol :D ...?

I właśnie pod Zachętą znalazła się ta wymownie i rozpaczliwie krzycząca do mnie maszyna do pisania, zwana dalej Olympią, symbol, dla mnie bardzo ważny, z racji pewnego rodzinnego zdjęcia o którym opowiem przy innej okazji....

Maszyna stanowiła jeden z eksponatów zbiorowego dzieła sztuki pt. Wiatrołomy 2018, tworzonego w terminie 13–29 Lipca

Wiatrołomy 2018 to przestrzeń stworzona przez Pawła Althamera i Romana Stańczaka na placu Małachowskiego. Wraz z zaproszonymi gośćmi (Adam Althamer, Kosma Althamer, Remigiusz Bąk, Andrzej Bialik, Julia Bistuła, Jaśmina Cieślik, Józef Gałązka, Waldemar Grecki, Grupa Nowolipie, Marcin Kaliński, Koji Kamoji, Magdalena Komornicka, Ita Krajewska, Natan Kryszk, Krzysztof Kurpacki, Robert Maciejuk, Jacek Markiewicz, Sophie Masłowski, Przemek Matecki, Michał Slezkin, Leon Stańczak, Jane Stoykov, Stach Szumski, Joanna Świerczyńska, Iza Tarasewicz, Mateusz Wolfram, Adrian Wyszczelski i inni) zainicjowali oni kongres rzeźbiarzy — plener zachęcający, aby poprzez rzeźbę realizować pozytywne i twórcze działania w przestrzeni wspólnej i własnej. W efekcie powstało wiele dzieł indywidualnych i jedna wspólna rzeźba.
Dzięki uprzejmości miasta Zurych w przestrzeni Wiatrołomów 2018 znalazły się również struktury zaprojektowane przez Piotra Brzozę i Daniela Kissa, wchodzące w skład projektu Pawła Althamera OWOW realizowanego na placu Münsterhof w Zurychu, w ramach projektu Kunst im öffentlichen Raum.

I tu właśnie kolejny znak... wiedziałam, że prawie rok wcześniej Mateusz Wolfram brał w tym udział... a ja miałam zacząć pisać własnie o Nim. Był dla mnie jedną z pierwszych inspiracji do pisania o Wyjątkowych Artystach.
Z tym większym zainteresowaniem oglądałam poszczególne fragmenty rzeźby...






























wtorek, 13 marca 2018

Wszechświat do mnie krzyczy... a ja słyszę tylko szept...



W dniu Liczby π, obudziłam się przed piątą rano, aby nie przegapić 5.20... taki Nowy Początek, ponowne narodziny, akurat 14 i akurat 14 marca... dzień w którym brałam swój pierwszy ślub i jak dotąd jedyny (choć nie udany), ale to nic takiego o czym teraz warto pisać. To tylko ścieżka, kręta, ale z niezwykłymi widokami.

Ten dzień w ogóle jest pełen symboli znaków, których ostatnio mam wysyp, jak grzybów po deszczu ;) Obudziłam się, bo usłyszałam głos mojej Przyjaciółki Anieliny. Powiedziała: "Nie chcę już więcej płakać... " Jak to! Ona chyba nie płacze! ... zadzwonię sprawdzić o bardziej przyzwoitej porze. Niektórzy są normalnymi ludźmi... śpią 6-8 godzin. A nie tak jak ja: 3-5 - ostatnio.
Widocznie już się wyspałam w tym życiu ;) Teraz czas na działanie! Szkoda dnia! :)
Swoją drogą to u mnie wszystko w życiu jakieś takie, nie-po-kolei ;) to jednak temat do którego wrócę, jest dość obszerny, bo jak zwykle paplam bez ładu i składu ;) ... i jak mówi mój Przyjaciel Bicycle ..." do brzegu... do brzegu" :) Uwielbiam Go!

O pisaniu bloga myślałam od wielu lat, ale... właśnie... ale... zawsze było jakieś ale...

A dziś... dziś do którego dojrzewałam kilka miesięcy... żadnych ale...

Sobotni koncert kameralny Ani Broda w LaBoheme i utwór: https://www.youtube.com/watch?v=xhPg3Vqp5Pw ... obudził mnie! :)

Dotarło! nie ma na co czekać! Pisz, zapisuj myśli, zapamiętuj, porządkuj myśli...

Krnąbrna jestem... krzykiem nic na mnie nie wymusisz, ale szept... wyrafinowany szept... tak..... to jest właściwa droga.

Dziękuję Aniu!  Przemówiłaś do mnie szeptem... cudownym szeptem...w cudownym klimacie... wśród Elfów... jeszcze teraz czuje gęsią skórkę, kiedy myślę o tej chwili i spotkaniu z Tobą...
choć przecież nawet się nie znamy i pewnie mnie nawet nie zapamiętałaś, ale nie o to przecież chodzi :) Chodzi o te magiczne chwile, które są ulotne. Łapmy je jak umiemy! każdą metodą jak przyjdzie nam do głowy. Ty łapiesz je hipnotyzująco :)

Na dziś wystarczy tych notatek...

Podsumowując!
Popiszę sobie trochę... zamiast bez sensu produkować się w mediach społecznościowych, tu, na blogu udokumentuję (pisząc i zamieszczając zdjęcia), różne zdarzenia dnia codziennego, ciekawe- mniej ciekawe, nudne-mniej nudne, ważne-mniej ważne... dynamika życia i czas pokażą...


PS. Jeszcze ta data powinna być sprostowana... serio zaczęłam to tworzyć 14.03.2108 rano... ale jakiś Chochlik (wiem nawet jaki) chciał koniecznie zaznaczyć swoją obecność zmieniając datę na 13.03.2018... No dobra! Nie mam wyboru... Siła Wyższa... Cieszę się, że jest... :)



Dobrze, że nie spadła mi na głowę...

Wygląda na to że Wszechświat nadal próbuje do mnie przemawiać, mniej lub bardziej subtelnie. Chciałaś pisać to pisz! Na co czekasz...?...